•   Bardzo ciekawy tekst, fascunujacy temat. O filozofii DIY moznaby dyskutowac bez konca, zreszta w kontekscie znacznie szerszym niz tylko kulturowy. Zasadniczo zgadzam sie z obserwacjami i wnioskami autora, chcialbym odniesc sie tylko do fragmentu: ”Pierwsza (ta hipisowska-rewolucja) jak wiadomo skończyła się festiwalem hipokryzji, a jej uczestnicy deklarowali przywiązanie do wartości duchowych, a potem bili się o rynek, choćby na czele wielkich koncernów informatycznych. Drugiej (z lat 80/90tych) udało się znacznie dłużej zachować spójność czynów i poglądów”. Moim zdaniem w przypadku DIY mamy do czynienia raczej z ciągłością wydarzen niz z jakimis dwoma odrebnymi zjawiskami. Jestem przekonany, ze nie byloby do-it-yourself ery indie-alt-punka bez koncepcji Alana Wattsa, bez komun hippisowskich tworzonych na obrzezach cywilizacji, bez calego nurtu home improvement, bez slynnego katalogu The Whole Earth Catalog Stewarta Branda, a przede wszystkim- bez gruntownych zmian w swiadomosci, sposobie myslenia i patrzenia na swiat zapoczatkowanych właśnie przez ere kontrkulturowych przemian na przełomie lat 60/70tych. A ze czesc bohaterow tamtych czasow weszlo w swiat wielkiego biznesu zaprzeczajac (choc to kwestia dyskusyjna jak bardzo) deklarowanym wczesniej wartosciom? Mysle, ze to naturalna kolej rzeczy- w ramach bumu na garazowe start-up’y powstalo setki/tysiace drobnych inicjatyw, jakas czesc pozostala wierna swoim korzeniom, inne- osiagajac sukces na rynku – przerodzila sie w wielkie korporacje. Czy to dobrze czy zle? Czy np. wspolczesne produkty Apple’a sa kontynuacja idei hippisowskich czy ich zaprzeczeniem? Mozna dlugo dyskutowac ….Bardzo ciekawy tekst, fascunujacy temat. O filozofii DIY moznaby dyskutowac bez konca, zreszta w kontekscie znacznie szerszym niz tylko kulturowy. Zasadniczo zgadzam sie z obserwacjami i wnioskami autora, chciałbym odnieść sie tylko do fragmentu: ”Pierwsza (ta hipisowska-rewolucja) jak wiadomo skończyła się festiwalem hipokryzji, a jej uczestnicy deklarowali przywiązanie do wartości duchowych, a potem bili się o rynek, choćby na czele wielkich koncernów informatycznych. Drugiej (z lat 80/90tych) udało się znacznie dłużej zachować spójność czynów i poglądów”. Moim zdaniem w przypadku DIY mamy do czynienia raczej z ciagloscia wydarzen niz z jakimis dwoma odrebnymi zjawiskami. Jestem przekonany, ze nie byłoby do-it-yourself ery indie-alt-punka bez koncepcji Alana Wattsa, bez komun hippisowskich tworzonych na obrzezach cywilizacji, bez całego nurtu home improvement, bez słynnego katalogu The Whole Earth Catalog Stewarta Branda, a przede wszystkim- bez gruntownych zmian w świadomości, sposobie myslenia i patrzenia na swiat zapoczątkowanych własnie przez ere kontrkulturowych przemian na przełomie lat 60/70tych. A ze czesc bohaterow tamtych czasow weszlo w swiat wielkiego biznesu zaprzeczajac (choc to kwestia dyskusyjna jak bardzo) deklarowanym wczesniej wartosciom? Mysle, ze to naturalna kolej rzeczy- w ramach bumu na garazowe start-up’y powstalo setki/tysiace drobnych inicjatyw, jakas czesc pozostala wierna swoim korzeniom, inne- osiagajac sukces na rynku – przerodzila sie w wielkie korporacje. Czy to dobrze czy zle? Czy np. wspolczesne produkty Apple’a sa kontynuacja idei hippisowskich czy ich zaprzeczeniem? Mozna dlugo dyskutowac ….


    votre commentaire


    Suivre le flux RSS des articles de cette rubrique
    Suivre le flux RSS des commentaires de cette rubrique