• zakazana gra

    Jedyne co się rozwinie to piractwo. Nasilone syndromem zakazanego owocu. Poza tym pudełkowe wersje gier odchodzą do lamusa. Taki zapis był by w miarę skuteczny przeszło 10 lat temu ale nie dzisiaj kiedy każdy ma dostęp do internetu był by też zupełnie nie do wykonania. Kolejne niewykonywalne normy i tyle. Lepszym wyjściem było by edukowanie… rodziców. Może by tak zainteresowali się w końcu tym co robią ich pacholęta zamiast traktować pceta/konsolę jako doskonały sposób na wychowanie dziecka i zapewnienie sobie spokoju. Główny problem jaki jest dzisiaj z dziećmi to niewydolność wychowawcza rodziców. Ma komputer i głowy nie zawraca.  chwilówka w Radomiu Super! Tak to obecnie wygląda. Dzieci się nie wychowuje. Dzieci się chowa. Jak bydło! Dosłownie chowa. Dasz jeść, dach nad głową i rozrywkę. I tyle dokładnie jak ze świniami czy krowami. To jest prawdziwy problem. A zwalanie wszystkiego na gry to po prostu zwykły populizm. Mnie wydaje się, że syndrom zakazanego owocu najbardziej napędza robienie gier “dla dorosłych” tak naprawdę skierowanych do dzieci. Są tworzone i reklamowane tak, że wzbudzają całkiem uzasadniony entuzjazm nastolatków. Mówiąc szczerze nie mam nic przeciwko, żeby właśnie w ten segment uderzyło piractwo. Poza tym – wygląda, że wersje konsolowe jeszcze długo będą funkcjonować w pudełkach. Tego segmentu nie zabezpieczysz tak łatwo jak karty płatniczej i przerobienia konsoli. Więc nie przeceniajmy też piractwa, bo to zjawisko przede wszystkim PCtowe i tu też niedotyczące wielu gier sieciowych. Przy obecnym natężeniu wszelkich rodzajów treści w internecie, TV czy zwykłej agresji w życiu codziennym takie odgórne działania/ograniczenia nie mają sensu. Lepiej skupić się na polityce informacyjnej i wychowawczej rodziców, którzy naprawdę mają instrumenty mogące ochronić swoje pociechy przed tym wszystkim lub pokazać im jak podchodzić do takich rozrywek. Cała reszta to zwykła polityka i PR.

    Oczywiście, że edukowanie rodziców jest ważne, podobnie jak edukowanie dzieci. Zakaz byłby również elementem tego edukowania. Być może jeśli przepis będzie ostry, więcej osób poważniej potraktuje sprawdzenie dlaczego gry mogą być szkodliwe. Nie sądzę, że samo edukowanie o szkodliwości papierosów wystarczyłoby żeby zmniejszyć ich obecność w przestrzeni publicznej. Marchewka to zwykle jeden z dwóch niezbędnych rekwizytów.

    A że sprawa jest spóźniona o 10 lat? Święta prawda. Tylko dla mnie nie jest to argument by krytykować obecną RPO, tylko by zapytać, co w tej sprawie zrobili poprzednicy.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :